poniedziałek, 9 grudnia 2013

Przedświąteczna afera i bombkowe no stress...


Siedzę w fotelu i powtarzam sobie w myślach: tylko spokojnie, wszystko będzie okej
I choć zazwyczaj denerwuję się przez innych ludzi (a bo to pani w aucie przede mną jedzie jak ostatnia sierota, albo dzieci u sąsiada za ścianą się wydzierają, albo jakiś koleś stojący przede mną w kolejce kupuje właśnie ostatnią paczkę moich ulubionych ciastek), tym razem wkurzyłam się nie na żarty przez...rzecz. 
Bo ja jestem trochę choleryczką ;) Muszę się przyznać.
I choć na prawdę ludzie potrafią być niezwykle irytujący, to żeby się denerwować przez przedmioty, przez coś, co nie ma na mnie żadnego wpływu. Ot, po prostu jest sobie...
To nie do pomyślenia!
Okazało się jednak, że ma wpływ. Szczególnie TA rzecz ma ogromny wpływ na mój nastrój przed świętami. Cała afera toczy się o ... elektryczny piekarnik. Piekarnik, który wziął i się zepsuł na dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem. Jakaś kompletna paranoja!!!

Jak ja niby mam upiec ciasto? 
Pierniczki jeszcze nie zrobione!!! 
Miałam ususzyć pomarańcze do świątecznych dekoracji...

Dosłownie milimetr do załamania :(
Niby można zadzwonić po jakiegoś mądrego człowieka, co to przyjdzie i naprawi ten nieszczęsny piekarnik. Można! Jednak najpierw trzeba się też podenerwować...
Nie byłabym przecież sobą :P

Jak się wkurzyłam, tak narzuciłam kurtkę, buty i szalik, złapałam w rękę torebkę i piechotą podreptałam do pierwszego z rzędu centrum handlowego. Duża ilość choinek, błyszczące lampki, dudniące w uszach "All I want for Christmas..." i od razu się jakoś człowiekowi przyjemniej robi.
Wpadłam do Home&You i nakupowałam bombek choinkowych, a że mieli fajną promocję to tym bardziej poprawili mi humor :D
I tak na mojej tegorocznej choineczce zawisną takie cudeńka :)


 

Szkoda tylko, że klienci tak nieumiejętnie odwieszają bombki na wieszaki :( Niestety te piękne ptaszki z piórkowymi ogonkami udało mi się kupić tylko dwa, bowiem z wszystkich sześciu jakie wzięłam do kasy okazało się, że cztery są potłuczone...
Pech!

Jednak bombki mam piękne. A humor poprawił się nie tylko dzięki nim.
Głównie to dzięki mojemu kochanemu bratu, który przyjechał do mnie, popatrzył na zepsuty piekarnik, a następnie z miną profesjonalisty wyciągnął piekarnikową wtyczkę z kontaktu. Pomachał nią chwilę, pooglądał z każdej strony, by następnie umieścić ją ponownie w gniazdku.
I już!
Totalny reset piekarnika, wszystko jest cacy, grzeje, świeci i odlicza godzinę.

Czasami na prawdę zastanawiam się gdzie ja mam głowę i dlaczego nie tam gdzie trzeba :)


Hej Kochani, przypominam!
Dzisiaj ostatni dzień Aniołkowego Candy, które sponsoruje dla Was Dodomo.

Warto wziąć udział, bo szanse są na prawdę duże, a nagroda jest przepiękna.
http://klimatdomu.blogspot.com/2013/12/anielskie-giveaway-wygraj-na-swieta.html


Autor zdjęć i tekstu: Tuśka

1 komentarz:

  1. home and you mają piękne dodatki świąteczne, szkoda że ceny mniej piękne.... ale śliczne te Twoje cuda:)

    OdpowiedzUsuń

Chcesz podzielić się swoją opinią? Dodaj komentarz...